O tym dlaczego poradniki nie zawsze działają i od czego zacząć zmienianie życia na lepsze :)

Czy zdarza Ci się kupować kolejny poradnik z nadzieją, że po jego przeczytaniu posiądziesz tajemną wiedzę, dzięki której zmienisz w sobie to i owo i będzie Ci łatwiej w życiu, Twoje problemy się skończą, a Ty naprawiona nareszcie zaznasz pełni szczęścia? OK, trochę przerysowałam, ale to po to, by jasno nakreślić problem. Bo to jest problem. Oczywiście nie jest nim samo pragnienie, by życie było szczęśliwe, generalnie wierzę w to, że jesteśmy stworzeni do odczuwania szczęścia. Problemem jest to, że żaden poradnik tak do końca nie jest w stanie Ci pomóc. Dlaczego? Ponieważ jest napisany z perspektywy danej osoby. A Ty jesteś inna. Masz za sobą inny bagaż, idziesz przez życie w innych butach, co innego Cię ukształtowało... Taki poradnik można traktować co najwyżej jako inspirację. Wziąć z niego to co jest Ci na ten moment potrzebne, ale warto mieć świadomość, że  to zazwyczaj nic innego jak subiektywne spojrzenie autora na świat.


Zazwyczaj lektura takiego poradnika daje solidnego kopa motywacyjnego. Przeczytałaś i wiesz już co zrobić, żeby było dobrze. Są rady, jest wyłuszczone po kolei co i jak. Śmiało możesz sobie układać w głowie nową wersję siebie. Masz wrażenie, że teraz już nad wszystkim zapanujesz i wszystko ogarniesz... Starasz się i nawet wychodzi! :)
Ale później, w najmniej spodziewanym momencie, trach! Okazuje się,  że nic z tego. Znowu jesteś na starych, dobrze sobie znanych torach. Łatwo wtedy zaliczyć emocjonalny dołek. Miało być tak pięknie... Przecież tak się starałaś. To wszystko wydawało się takie proste. Przecież dokładnie zrozumiałaś o co chodzi.
No właśnie, zrozumiałaś... A w życiu nie do końca o rozumienie chodzi. Raczej o czucie. Dopóki nie poczujesz, że coś jest Twoje, że masz to w sobie - nic z tego nie będzie.

Modne jest ostatnio hasło pod tytułem: pokochaj siebie - będziesz szczęśliwa. No dobrze, ale jak tego dokonać skoro wszystko w Tobie krzyczy, że jesteś niewystarczająca? Ciągle porównujesz się z innymi i wypadasz na ich tle blado. Albo w drugą stronę - to inni wypadają blado na Twoim tle. I to, i to świadczy o tym, że siebie nie lubisz, nie mówiąc o kochaniu, a Twoje poczucie wartości, jak to się mówi, leży i kwiczy ;)
No więc na pewnym etapie, kiedy Twoja świadomość siebie zaczyna wzrastać, dochodzisz do wniosku, że te wszystkie poradniki są w sumie nawet fajne, ale działają słabo. Książka, która miała zrewolucjonizować Twoje życie okazała się kolejnym tomiszczem, które uświadomiło Ci jak wielkie masz braki i deficyty.

Odpuść. Po prostu sobie odpuść. Weź pod uwagę, że to tylko książka. Jej autor, choćby nie wiem jakim był autorytetem w swojej dziedzinie nie zna Ciebie, nic o Tobie nie wie. Można skorzystać z jego rad, pomysłów i sztuczek, ale ... ze świadomością, że jesteście zupełnie różnymi osobami z zupełnie różnymi przeżyciami i z zupełnie inną historią. Weź dla siebie z przeczytanych treści to, co wpłynie na Ciebie dobrze, a resztę puść wolno. Nie traktuj autorytetu jak wyroczni. Nie ma sensu fiksować się na rezultatach, ponieważ smak samej drogi może być wystarczający.

Czytanie poradników może wymknąć się spod kontroli i zamienić się w pułapkę, a nawet nałóg. Pochłaniasz kolejne pozycje i wyrabiasz w sobie przeświadczenie, że to ktoś inny jest ekspertem, a Ty w zasadzie nic nie wiesz i nie ogarniasz życia.
Tymczasem jedynym ekspertem od Twojego życia jesteś Ty sama. Jasne, możesz tej wiedzy nie widzieć, nie czuć, nie rozpoznawać. Może ona być głęboko ukryta, wyparta.  Ale jest.
Jak do niej dotrzeć? Są różne sposoby. Na początek zrób najważniejsze: bądź dla siebie dobra, rozpieszczaj się, traktuj siebie jak kogoś  najbliższego i niesamowicie ważnego, czyli dbaj o siebie.
To może brzmieć jak frazes, ale jest ogromnie istotne i przynosi zaskakujące rezultaty. No to jak, spróbujesz?

Życzę Ci powodzenia w poznawaniu siebie i odkrywaniu swojego potencjału.
Do napisania,
Aneta.

Komentarze

  1. Uwielbiam poradniki, bo są lekkie i szybko się czyta. Jednak nie wiem czy jakaś książka tego typu zmieniła moje życie, no może ta o nawykach. Reszta była zazwyczaj miłą lekturą. Najbardziej inspirujące są dla mnie biografie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze pokazują, że warto :) Dziękuję!